zapamiętaj
maj 26, 2008 @ 4:21 pm (> ucieczka, >różności, >znów wędrujemy)

zapamiętaj kolor
zapach
kształt
to wystarczy
maj 26, 2008 @ 4:21 pm (> ucieczka, >różności, >znów wędrujemy)

zapamiętaj kolor
zapach
kształt
to wystarczy
kwiecień 18, 2008 @ 6:47 pm (> muzyka, >poezja, >różności, >znów wędrujemy)
Tak łatwo z rąk wymyka się. Ucieka wciąż, znika
we mgle. A ty chcesz na własność mieć. Chcesz
zamknąć na klucz. Przed światem schować.
Skryć jak skarb, swój prywatny skarb. Niemożliwe.
Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko
na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się
za nim nie goni. Tym więcej chcesz im więcej masz.
Wymyślasz proch, chcesz sięgnąć gwiazd.
Lecz to nie to, to nie tak.
Ciągle czegoś nam brak do szczęścia, wciąż nam brak,
tak zachłannie brak. Otwórz oczy. Szczęście to ta
chwila co trwa, niepewna swojej urody. To zieleń drzew,
to dzieci śmiech. Słońca zachody i wschody.
Więc nie patrz w dal, bo szczęście jest już obok nas.
W zwyczajnym dniu, w zapachu domu, wśród chmur,
w ciszy traw. Szczęście to przelotny gość, przebłysk
słonecznej pogody. I dużo wie, kto pojął, że szczęście
to garść pełna wody.
AMJ

luty 16, 2008 @ 9:34 przed południem (> muzyka, >oddech wiary, >poezja, >różności, >znów wędrujemy)
Jeżeli chwila dnia odchodzi bezpowrotnie
czy my przeminąć mamy w niej okrutni i samotni?
Jeżeli pojedynczy liść posiada sens
i miejsce, czy wolno nam zadecydować
i zgasić choćby jedno serce?
Jeżeli już jesteśmy tu na tę jedyną chwilę,
czy nie umiemy pojąć, że dano nam aż tyle?
Z nieba płyną łzy by Bogu było lżej.
W górze milczy wiatr. On wszystko o nas wie.
Że każdy spośród nas jest kruchy jak liść.
Że gdy zburzymy świat, nie mamy dokąd iść.
Z nieba płyną łzy by Bogu było lżej,
W górze milczy wiatr.
On wszystko o nas wie.

listopad 26, 2007 @ 6:48 pm (> muzyka, >poezja, >różności, >znów wędrujemy)
~~ ołów ~~
Kiedy od ciszy pęka głowa
Żadne zdrowaś, żadna łza
Lecz dajmy słowu dojść do słowa
Rozminować co się da
Który to dzień, czy miesiąc już cichej wojny
Tylko rzeczy wiążą nas i utarty podział ról
Głęboki cień i anioł stróż niespokojny
Zgięty w pas wśród minowych żyje pól
Wściekła złość, gorzki żal, słony ból
Więc dajmy słowu dojść do słowa
Póki w głowach nikły blask
Może się uda nie zwariować
Boże prowadź, uwierz w nas
W tym naszym dnie jest drugie dno
Grząskie błoto
Tu już nie ma walki wręcz
I ustały burze krwi
Mawiałeś, że milczenie to ponoć złoto
Czemu więc tak jak ołów ciążą Ci
Nasze dni, martwe dni, ciche dni
Grażyna Łobaszewska
“w tym naszym dnie, jest drugie dno” - niekoniecznie “grząskie błoto”
Cudem jest - uwierzyć w cud!!!

sierpień 15, 2007 @ 9:05 pm (> ucieczka, >poezja, >różności, >znów wędrujemy)

Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.
Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.
Czesław Miłosz
sierpień 1, 2007 @ 8:48 pm (> ucieczka, >różności, >znów wędrujemy)
Piekielne krajobrazy
czyli …
z wakacji zdjęć kilka








… wzburzone morze, fale na zatoce, zapach ryb, chmary owadów wpadających do oczu, ust i nosa wraz z wdychanym powietrzem pełnym jodu i wiatru, drące się w niebogłosy mewy, surferzy za oknem, naleśniki z bananem i nutellą, żelki i konsumpcja na molo, kurczak u Krzycha i pająk mutant w łazience … będzie co wspominać “jajka fajka i Jamajka” ![]()
kwiecień 2, 2007 @ 4:56 pm (>poezja, >różności, >znów wędrujemy)
Krajobraz z wilgą i ludzie
W tej okolicy jest zbyt uroczyście,
Jaskółki kreślą nad wodami freski
w dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski.
A usta mówią to, co widzą oczy,
światło szeleści, zmawiają się liście
na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.
Gdzie jest ta miłość chodząca bezkarnie?
W ubiorze błazna, ptaka i anioła
oraz podziemi niebieskie latarnie
tańczącą stopą pod sad nas przywoła.
Ludzie wieczorem, siedząc pod jabłonią
będą się modlić i zabijać, o nią.

A do tych ludzi starczy zejść z pagórka,
zaklaskać w dłonie i wyciągnąć z mroku
skrzpce gdzie śpiewka stroszy siwe piórka
a staną w tańcu choćby na obłoku,
i przyszło im krzesać oberka
i z piekła wezmą tancerkę, jeśli ich urzekła.
Bo się ci ludzie urodzili w tańcu,
i tylko czasem poprzez skrzydła pszenic
chodzą się modlić do gwiazd na różańcu,
albo oparci plecami o sad,
szukają w sobie kocią trwogą źrenic
ziemi, przez którą biegnie mirry ślad.
I tak tu będzie jak bywa po burzy.
Kiedy wystarczy trącić ręką gałąź,
aby czuć jeszcze fosfor błyskawicy.
Tego obrazu flet już nie powtórzy.
Przed nami stoi miska soczewicy
i w ciemność psalmu pochyla się ciało.
Pogasły lampy, tylko noc majowa,
uczy się pieśni miłosnych na flecie.
Urywa, słucha i znowu od nowa.
Flet nawołuje z drzemiących osiczyn
rzekę, o której tylko tyle wiecie,
że jest z zieleni i mówi o niczym.
wyk. Marek Grechuta
marzec 28, 2007 @ 2:54 pm (>poezja, >różności, >znów wędrujemy)
Śmierć ptaka
span>

Śmierć ptaka to jest mała śmierć
śmierć ptaka to jest śmierci część
śmierć ptaka to jest dla człowieka
mała śmierć
śmierci ćwierć
dziesięć deka.
Śmierć ptaka to jest koci skok
śmierć ptaka to jest strzał i mrok
śmierć ptaka to jest żal niewielki
kres bez łez
oczy jak dwie
snu kropelki.
Dla ptaka to lot w jądro chmur
dla ptaka to lot martwych piór
dla ptaka to lot w którym nie ma
ani drzew
ani rzek
ani nieba.
Nie ma nic.
Śmierć ptaka to jest kropla krwi
bardzo podobna do twej kropli krwi
bardzo podobna do twej otchłań taka
ten sam próg
bramy trwóg
ten sam próg
bramy trwóg
więc nie lekceważ
śmierci ptaka
nie lekceważ.
słowa: Jeremi Przybora
muzyka: Jerzy Wasowski
grudzień 29, 2006 @ 6:41 pm (>poezja, >znów wędrujemy)
….ZNÓW WĘDRUJEMY….

Znów wędrujemy ciepłym krajem
malachitową łąką morza.
Ptaki powrotne umierają
wśród pomarańczy na rozdrożach.
Na fioletowoszarych łąkach
niebo rozpina płynnośc arkad.
Pejzaż w powieki miękko wsiąka
zakrzepła sól na nagich wargach.
A wieczorami w prądach zatok
noc liże morze słodką grzywą.
Jak miękkie gruszki brzmieje lato
wiatrem sparzone jak pokrzywą.
Przed fontannami perłowymi
noc winogrona gwiazd rozdaje.
Znów wędrujemy ciepłą ziemią,
znów wędrujemy ciepłym krajem.
K.K Baczyński