( czas ) czas-ami ma-mi

siedzę czytam czekam

otoczona ciepłym powietrzem
jak w bursztynowym bunkrze
zamykanym na noc
na klucz na słowo
hasło

( kto by to pamiętał )

czasami chłodna zieleń
skupia się we mnie
wchodzi nieproszona
bez klucza bez słowa
hasła

siada czyta czeka
mówi coś

nie wiem
kto by to pamiętał

czasami sapie
krzyknie
poda szczęśliwe numery

nie pamiętam

siedzę
czytam
czekam

obejmij … //

obejmij mnie
drzewo tysiąca rąk

chcę słyszeć tysiące szeptów
we włosach

zostać powiernikiem tajemnic
strażnikiem mrugnięć

chcę się tożsamić z tysiącem oddechów
tracić się i odnajdywać

wtłaczać ciało w tysiące pergaminów
prowadzić w zagubienie

obejmij mnie
drzewo tysiąca twarzy

chcę wejść
w twe korzenie

bo zamiast soku
wyczuwam
wolność

za-kam-arki

***

płytko
czuć piasek

przegryzam myśl
jak wargę

cicho
czuć

***

opustoszeć
to uciec

od siebie

daleko

… już potrafię

potrafię…

bez drżenia patrzeć przez okno
słuchać Grechuty, myśleć
czytać Herberta i nie myśleć
gubić się w fotografiach
zaklinać dwa zielone drzewa
przekraczać horyzont
nie pić kawy trzy razy dziennie
śmiać się do wiatru

potrafię…

już nie rozpadam się
nie rozdrabniam
nie chcę krzyczeć płakać śnić udawać … kochać

potrafię…

oswajać przeszłość
dotykam twarzy
patrzę w oczy
przebaczam

potem jadę
zapłakaną windą
wchodzę po
mokrych schodach

nie potrafię…

***

***

chronię w sobie
i zachowam
na czas wieczności
wszystkie gatunki mojej duszy

wynajduję na nowo
od nowa
trucizny dla lęku
i zła przyczajonego za murem

kiedy idę
krzyczy za mną
i skręcam w przepaść

nie umiem patrzeć
w swoje oczy
kiedy
śpię za dnia

prześladują mnie
wszystkie gatunki mojej duszy

- bunt -

Bunt

czas na bunt
wewnętrznego cichego
z głośnym

i kiedy odezwą się we mnie
armie światów

wewnątrz

cisza
zabije ciszę
swoim oddechem

myślałam skacząc krzycząc pisałam …

<< ciekawość >>

zapłonie ciekawość
płomieniem


zabłądzi ptak
milczący zaciek
w łunie nieba

o świcie

drgnie kilka ciał
szeptaniem przedsionków

życie

skreślony powstaje

~~ skreślony powstaje ~~

tak miało być
jest czas i na tych
co powstają

dusi się dusza
w pergaminie

a papier ciągle taki sam
pusty

w środku


zapis

literacko
poetycko ze smakiem
i płynnie i sennie
zapisujesz mnie na niebie

zielono
ciągłą linią
do punktu czerwonego
stop!

sonet
zaplątanych włosów
gwiezdnych pyłów - ja
kichający anioł

znak
po znaku
zapytuję o sposób
powstania

 

ciężkiego
jak smoła procesu
zapisania

 

chwila pochłaniania
trwania
-
odpowiadasz

 

rys. Sebastian L. Kudas

spojrzenie

***

tyle mówisz milcząc
spojrzeniem

jak uciekać
gdy bliżej
gdy cieplej

 

boli

zamknie się w sobie
wszystko
czego nigdy nie było

gdy szukanie
jak sen
jak błysk

 

boli

« Poprzednie wpisy