obejmij mnie
drzewo tysiąca rąk
chcę słyszeć tysiące szeptów
we włosach
zostać powiernikiem tajemnic
strażnikiem mrugnięć
chcę się tożsamić z tysiącem oddechów
tracić się i odnajdywać
wtłaczać ciało w tysiące pergaminów
prowadzić w zagubienie
obejmij mnie
drzewo tysiąca twarzy
chcę wejść
w twe korzenie
bo zamiast soku
wyczuwam
wolność
