Krajobraz z wilgą i ludzie

Krajobraz z wilgą i ludzie

W tej okolicy jest zbyt uroczyście,
Jaskółki kreślą nad wodami freski
w dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski.
A usta mówią to, co widzą oczy,
światło szeleści, zmawiają się liście
na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.

Gdzie jest ta miłość chodząca bezkarnie?
W ubiorze błazna, ptaka i anioła
oraz podziemi niebieskie latarnie
tańczącą stopą pod sad nas przywoła.
Ludzie wieczorem, siedząc pod jabłonią
będą się modlić i zabijać, o nią.

A do tych ludzi starczy zejść z pagórka,
zaklaskać w dłonie i wyciągnąć z mroku
skrzpce gdzie śpiewka stroszy siwe piórka
a staną w tańcu choćby na obłoku,
i przyszło im krzesać oberka
i z piekła wezmą tancerkę, jeśli ich urzekła.

Bo się ci ludzie urodzili w tańcu,
i tylko czasem poprzez skrzydła pszenic
chodzą się modlić do gwiazd na różańcu,
albo oparci plecami o sad,
szukają w sobie kocią trwogą źrenic
ziemi, przez którą biegnie mirry ślad.

I tak tu będzie jak bywa po burzy.
Kiedy wystarczy trącić ręką gałąź,
aby czuć jeszcze fosfor błyskawicy.
Tego obrazu flet już nie powtórzy.
Przed nami stoi miska soczewicy
i w ciemność psalmu pochyla się ciało.

Pogasły lampy, tylko noc majowa,
uczy się pieśni miłosnych na flecie.
Urywa, słucha i znowu od nowa.
Flet nawołuje z drzemiących osiczyn
rzekę, o której tylko tyle wiecie,
że jest z zieleni i mówi o niczym.

wyk. Marek Grechuta

 

1 komentarz

  1. jose powiedział

    grudzień 1, 2008 @ 7:25 pm

    Jestem na którejś stronie z tym tekstem – czy tak trudno zamieścić informację o autorach tekstu i muzyki


Napisz komentarz