marzec 28, 2007 @ 2:54 pm (>poezja, >różności, >znów wędrujemy)
Śmierć ptaka
span>

Śmierć ptaka to jest mała śmierć
śmierć ptaka to jest śmierci część
śmierć ptaka to jest dla człowieka
mała śmierć
śmierci ćwierć
dziesięć deka.
Śmierć ptaka to jest koci skok
śmierć ptaka to jest strzał i mrok
śmierć ptaka to jest żal niewielki
kres bez łez
oczy jak dwie
snu kropelki.
Dla ptaka to lot w jądro chmur
dla ptaka to lot martwych piór
dla ptaka to lot w którym nie ma
ani drzew
ani rzek
ani nieba.
Nie ma nic.
Śmierć ptaka to jest kropla krwi
bardzo podobna do twej kropli krwi
bardzo podobna do twej otchłań taka
ten sam próg
bramy trwóg
ten sam próg
bramy trwóg
więc nie lekceważ
śmierci ptaka
nie lekceważ.
słowa: Jeremi Przybora
muzyka: Jerzy Wasowski
1 komentarz
marzec 27, 2007 @ 1:04 pm (>owoce nudy, >poezja, >różności)
Jestem puzz-lem
Z kolorowej układanki
pewnego słonecznego popołudnia
wypadłem całkiem przypadkiem
pode mną nie było nic
nade mną niebo
może leciałem? albo nie
spadałem do góry
długo
może kilka dni


- nie chciałem patrzeć
błękit wszedł w papierowe ciało
nie wiedziałem czy mnie unosi
czułem tylko jak nim oddycham
miał taki zimny zapach
obudziłem się w nicości
była we mnie
żywo zmieniała kolory
patrzyłem
nie chciałem odejść
ale nie widziałem nikogo
kogo mógłbym się złapać
wiatr mnie zdmuchnął
leciałem
moje miejsce czekało na mnie
t.
Dodaj komentarz
marzec 25, 2007 @ 11:20 am (>oddech wiary, >różności, >trochę prozy)
Desiderata
~~
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swą prawdę jasno i spokojnie i wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz gorszych i lepszych od siebie.
~~
Niech twoje osiągnięcia, zarówno jak i plany, będą dla ciebie źródłem radości. Wykonuj swą pracę z sercem, jakkolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno jest oszustwa, niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty. Wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.
~~
Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia, ani nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna i trwa. Przyjmuj spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha, aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
~~
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy. Masz prawo być tutaj. I czy jest to dla ciebie jasne czy nie, wszechświat jest beż wątpienia na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia. W zgiełku i pomieszaniu życia zachowaj spokój za swą duszą. Przy całej złudności i znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź uważny. Dąż do szczęścia.
TWOJE SERCE JEST W TWOICH RĘKACH
Anonimowy tekst z 1692 roku
Znaleziony w starym kościele św. Pawła w Baltimore

Dodaj komentarz
marzec 20, 2007 @ 7:23 pm (>poezja, >różności)
Niebo i ziemia przemijają
chwieją się fundamenty światów,
ostatni slogan snuje pająk:
Vanitas vanitatum
Nasz każdy wiersz zaorzą pługiem,
będą kartofle, potem wódka,
bo nasze życie – za długie,
a sztuka – za krótka.
Co pozostanie? Noc,
mitologia niedorzeczna,
sowiooka noc, zielonooka noc.
Noc jest wieczna.
(…)

IV część
Notatek z nieudanych rekolekcji paryskich
Konstanty Ildefons Gałczyński
Dodaj komentarz
marzec 18, 2007 @ 9:07 pm (>poezja, >różności)
Bliscy i Oddaleni
Bo widzisz tu są tacy którzy się kochają
i muszą się spotykać aby się ominąć
bliscy i oddaleni jakby stali w lustrze
piszą do siebie listy gorące i zimne
rozchodzą się jak w śmiechu porzucone kwiaty
by nie wiedzieć do końca czemu tak się stało
są inni co się nawet po ciemku odnajdą
lecz przejdą obok siebie bo nie śmią się spotkać
tak czyści i spokojni jakby śnieg się zaczął
byliby doskonali lecz wad im zabrakło
bliscy boją się być blisko żeby nie być dalej
niekórzy umierają – to znaczy juz wiedzą
miłości się nie szuka jest albo jej nie ma
nikt z nas nie jest samotny tylko przez przypadek
są i tacy co się na zawsze kochają
i dopiero dlatego nie mogą być razem
jak bażanty co nigdy nie chodzą parami
można nawet zabłądzić lecz po drugiej stronie
nasze drogi pocięte schodzą się z powrotem.
ks. Jan Twardowski
Dodaj komentarz
marzec 17, 2007 @ 11:37 am (>różności)
Pójdziesz tylko z cieniem

Pójdziesz tylko z cieniem
z tym jak pies ci wiernym cieniem
Pójdziesz tylko z sobą
z tym ci jak cień wiernym sobą
Pójdziesz bo iść musisz
bo cię los do marszu zmusił
Pójdziesz bo się łudzisz
że gdzieś ląd jest dobrych ludzi
Pójdziesz sam
pójdziesz, bo łudzisz się
pójdziesz sam…
Gdy się najesz głodu, głodu i do syta chłodu
Gdy już stracisz wiarę w siły swe i swe zamiary
Wtedy staniesz w progu, spojrzysz na bazkresną drogę
Pójdziesz bo się łudzisz, że gdzieś ląd jest szczerych ludzi
Pójdziesz sam
pójdziesz, bo łudzisz się
pójdziesz sam…
Ranne światło, które wlewa sie w twoje oczy
jest chmurą pożaru ciała w którym mieszkasz
uciekasz odbijając sie od dna snu
lecz zostajesz wypchnięty na powierzchnię
której równina na szczęście
jest dla ciebie stromym wzniesieniem.
Tadeusz Nalepa
Dodaj komentarz
marzec 14, 2007 @ 8:21 am (>oddech wiary, >różności)
“Dałeś mi oczy a patrzeć nie wolno
Dałeś uczucie a czuć nie pozwalasz
Dałeś mi serce do kochania
lecz tylko Twoją miłością.
Zawsze gdy Ci to wyrzucam
Ty odpowiadasz: “Graj swoją rolę
Ja jestem twój reżyser
a ty statysta i główny bohater”
I znów opętała mnie wątpliwość
po co mi wola, gdy nie ma wyboru?
po co to bezsensowne kino
gdy liczy się tylko wina?
Dałeś mi oczy a patrzeć nie wolno
Dałeś uczucie a czuć nie pozwalasz
Dałeś mi serce do kochania
lecz tylko Twoja miłośćią.
I po co Ty mnie wymyśliłeś?
Dlaczego, dlaczego dałeś mi rozum?
Czemu nazwałeś mnie człowiekiem, czy to ma jakiś sens?
Czemu nazwałeś mnie człowiekiem, czy masz w tym jakiś cel?

Dałem ci oczy byś mógł mnie podziwiać
Dałem uczucie byś czuł mą obecność
Dałem ci serce do kochania
byś wiedział, że Miłość to wszystko.
Dla kogo stworzyłem niebo i ziemię?
Kogo uczyniłem panami świata?
Kto pogardził mną, Jedynem
Kto zabił swojego brata?
Przyszedłem do ciebie, leczyłem twą niemoc
Umyłem ci nogi, karmiłem Swym ciałem.
Lecz ty się zaparłeś, trzy razy zdradziłeś
A potem, mnie ukrzyżowałeś.
Gdy Ja ci z krzyża wybaczałem
ty wbiłeś mi włócznię prosto w serce
Lecz ja Zmartwychwstałem, w Niebo wstąpiłem
i kocham cię coraz więcej.
Dałem ci oczy byś mógł mnie podziwiać
Dałem uczucie byś czuł mą obecność
Dałem ci serce do kochania
byś wiedział, że Miłość to wszystko.”
piosenka usłyszana na pewnych
rekolekcjach,
plakat Stasysa
…bo nie ma większej miłośći niż ta, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół…
2 komentarzy
marzec 11, 2007 @ 11:10 am (>owoce nudy, >poezja, >różności)
…banalnie

gołymi stopami
brodząc w kałużach
jak dzieci
w euforii podskakując
z siatkami w rękach
schwytali niebo
i w plastikowym woreczku
zabrali je ze sobą
t.
Dodaj komentarz
marzec 8, 2007 @ 4:36 pm (>różności, >trochę prozy)
“…Po dwóch dniach przyszli do hotelu Sudańczycy spytać, jak się czuję. Jak się czuję? Och, przyjaciele, jak ja się czuję? Właśnie, jak się czujesz, bo przyjeżdża Armstrong, jutro na stadionie jest koncert.
Natychmiast wyzdrowiałem.
Stadion był daleko za miastem, mały, płaski, może na 5 tysięcy widzów. (…) Na środku murawy stało podium, jakoś słabo oświetlone, ale siedzieliśmy blisko i Armstronga oraz jego małą orkiestrę było dobrze widać. Wieczór był gorący i duszny i kiedy Armstrong wszedł na podium, już był mokry, bo w dodatku miał na sobie marynarkę, a pod szyją muszkę. Pozdrowił wszystkich, unosząc do góry rękę, w której trzymał swoją złocistą trąbkę i powiedział do lichego, trzeszczącego mikrofonu, że cieszy go, iż może grać w Chartumie, i nie tylko cieszy, ale jest szczęśliwy, po czym roześmiał się swoim pełnym, luźnym, zaraźliwym śmiechem…”
fragment Podróży z Herodotem
Ryszarda Kapuścińskiego
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Louis Armstrong jest jak…truskawki? Taki dobry i…soczysty 
Nie wiem skąd takie skojażenie, ale właśnie truskawki, podobnie jak specyficzny Armstrongowy, ciepły głos no i śmiech oczywiście, zawsze są w stanie poprawić mi humor. Ostatnio dość często sięgam po muzykę Armstronga, nastraja niezykle pozytywnie, można przy niej zapomnieć o wszystkim
Polecam

Dodaj komentarz
marzec 6, 2007 @ 1:58 pm (>poezja, >różności)
…państwo Szarzy
Zaglądają sobie w oczy
biała Pani z szarym Panem
i choć bardzo tego pragną,
to połączyć się nie mogą.
Mur ich dzieli i choć stary
to wysoki, wytrzymały.
Tak więc siedzą, zaglądają
często milczą, czasem palą.
Zaglądają sobie w oczy
biała Pani z szarym Panem
i choć bardzo tego pragną
pocałunek ich nie złączy.
Poprzysięgli sobie mocno
ze już nigdy nie skonają.
Tak więc siedzą, zaglądają
często milczą, czasem palą.
Zaglądają sobie w oczy
biała Pani z szarym Panem
i choć smutek
wciąż w nich mieszka
oni mówią coś wesoło;
kpią, żartują, jedną ręką
maski swoje przytrzymują,
to znów siedzą, zaglądają
często milczą, czasem palą.
muzyka Piotr Dziubek
słowa Katarzyna Groniec
Dodaj komentarz